Dla mnie ten sprzęt to absolutna legenda, więc jak trafiła się okazja, żeby ściągnąć sztukę z 2006 roku (czyli z samego końca produkcji, bo ten model tłukli w latach 2002–2006), to nie zastanawiałem się ani sekundy. Poprzednią właścicielką była przesympatyczna pani z okolic Frankfurtu nad Menem, która przesiadała się na nową maszynę. Po wymianie kilku maili i krótkiej negocjacji oddała te parę kilo czerwonej radości w moje ręce za bardzo rozsądne pieniądze. A że miałem już kiedyś Horneta 900 w swojej stajni, to na samą myśl cieszyłem się jak palacz c.o. na rozpoczęcie okresu grzewczego.
I wiecie co? Zero rozczarowania. Toż to lata jak… no właśnie, jak szerszeń! Co za przypadek, że nazwali go Hornet, czyli z angielskiego Szerszeń, nie? A kto Ci, kurna, powiedział, że to przypadek?! Ten sprzęt to czysta agresja zamknięta w pięknej, klasycznej ramie.
I tutaj muszę zrobić małą autopromocję, bo przecież wiecie, jak działamy. Na eurobikero.com nie bierzemy wszystkiego, jak leci. Wybieramy tylko takie motocyklowe kąski – sprzęty z pewnych rąk, z dobrą historią, które sami chcielibyśmy trzymać w garażu. Ten czerwony Szerszeń to idealny przykład na to, że jak importować, to tylko perełki.
Dlaczego dziewięćsetka to taki motocyklowy Święty Graal i dlaczego zjada resztę stawki na śniadanie? Porównajmy go z innymi:
- Lepszy niż ścigacz: Bo nie musisz leżeć na baku jak żaba na liściu i oglądać świata z pozycji „paragrafu”. Pozycja jest wyprostowana, wygodna, a w mieście rządzisz i dzielisz, zamiast walczyć o przetrwanie Twoich nadgarstków.
- Lepszy niż turystyk: Bo nie prowadzisz wielkiej, plastikowej krowy, która waży tyle, co mały Fiat. Hornet jest zwinny, lekki, a jak trzeba, to spakujesz rollbaga i też polecisz na koniec świata, tylko z pięć razy większym bananem na gębie.
- Lepszy niż chopper: Bo oprócz tego, że świetnie wygląda pod knajpą, to jeszcze… skręca i hamuje! Nie musisz planować zmiany kierunku jazdy z dwukilometrowym wyprzedzeniem.
- Lepszy niż enduro: Bo na asfalcie nie masz poczucia, że jedziesz na traktorze z kostkowymi oponami. Hornet klei się drogi jak zły, a stabilność przy wyższych prędkościach to zupełnie inna galaktyka.
Sercem tego potwora jest silnik przeszczepiony ze sportowej ikony – Hondy CBR 900RR Fireblade (SC28). Inżynierowie zdetonowali go trochę na górze, żeby dać potężny dół. Efekt? 110 koni mechanicznych i moment obrotowy, który katapultuje Cię z każdego biegu bez redukcji. Odwijasz manetkę na szóstce przy 60 km/h, a ta wścieklizna po prostu idzie do przodu jak wściekła. Do tego dochodzi legendarna, japońska niezawodność – ten silnik jest tak pancerny, że prędzej skończy się paliwo na świecie, niż on klęknie.
Mój egzemplarz sprzedałem za 12 800 PLN. Umówmy się – Nowy Właściciel dostał promocję życia, wyrwał ten sprzęt niemalże za pół darmo. Niech się cieszy tym motorkiem i czerpie z jazdy pełnymi garściami, bo naprawdę ma czym! Szacunek dla Klienta za szybką, konkretną decyzję. No i umówmy się… moto było czerwone. A przecież wszyscy wiemy, że czerwone są najszybsze i kropka.
Honda Hornet 900 - dane techniczne
| Model | Honda CB900F Hornet / 919 |
|---|---|
| Lata produkcji | 2002-2007 |
| Kategoria | Naked / roadster |
| Silnik | R4, DOHC, 16 zaworów, chłodzony cieczą |
| Pojemność | 919 cm³ |
| Moc maksymalna | ok. 109 KM (80-81 kW) przy 9000 obr./min |
| Moment obrotowy | 92 Nm przy 6500 obr./min |
| Zasilanie | Elektroniczny wtrysk paliwa PGM-FI |
| Skrzynia biegów | 6-biegowa |
| Napęd | Łańcuch |
| Rama | Stalowa |
| Hamulce przód | 2 × 296 mm, zaciski 4-tłoczkowe |
| Hamulec tył | 240 mm |
| Opona przód | 120/70 ZR17 |
| Opona tył | 180/55 ZR17 |
| Wysokość siedzenia | ok. 795 mm |
| Zbiornik paliwa | ok. 18,9 l |
| Masa sucha | ok. 194 kg |













