Suzuki GSF 1200 Bandit (2007): Pancerny klasyk w nowoczesnym wydaniu

Ostatnio miałem opcję polatać trochę GSF 1200 z 2007 roku, zanim się sprzedał. No cóż… Tak jak pisałem na początku strony Eurobikero o imporcie i o tym, dlaczego motocykle pojawiły się w moim życiu: GSF 1200 to kupa żelastwa w dzisiejszym pojęciu. Dziś wszędzie panoszy się chińszczyzna, ale ja już stary jestem – chińskie to jedynie jedzenie biorę. Motoryzacja powinna mieć dobrą, dopracowaną technologię, a nie podkradaną od Niemców czy Japończyków (bez obrazy, Ruscy i Amerykanie też kradli, taki świat).

Wracając do Bandit 1200: toż to panie może i żelazo stare, ale nadal jare! Owszem, trzeba przytrzymać gaz pół sekundy, nim benzyna trafi do komór spalania, ale potem to już nie ma zmiłuj – trzymaj się manetki. Jak każdy porządny tysiączek, którym miałem przyjemność śmigać, tak i tutaj na dwójce kręci się grubo ponad 100 km/h. Na trójce zabiorą Ci prawko nawet poza terenem zabudowanym – i to szybciej, niż żona pozwoli Ci go kupić. A warto! Zajebiście warto go kupić!

Gdy myślimy o motocyklach uniwersalnych, które potrafią przetrwać próbę czasu, Suzuki GSF 1200 Bandit niemal natychmiast przychodzi na myśl. Choć rok 2007 przyniósł rewolucję w postaci modelu 1250 z silnikiem chłodzonym cieczą, na rynku wciąż dostępne były egzemplarze z przełomu serii – w tym cenione przez purystów wersje gaźnikowe oraz pierwsze unowocześnione warianty.

Jak po latach wypada ta legendarna maszyna i dlaczego wciąż ma ogromne grono oddanych fanów?

Serce z żelaza: Silnik, który kocha kilometry

Największym skarbem Bandita 1200 jest jego jednostka napędowa. To potężny, czterocylindrowy silnik wywodzący się jeszcze z legendarnej linii GSX-R. Wersje z końcówki produkcji generują około 98 KM, ale to nie moc maksymalna robi największe wrażenie. Prawdziwą magią jest moment obrotowy dostępny niemal od samych dołów.

Motocykl przyspiesza niezwykle liniowo. Niezależnie od tego, czy jedziesz sam, czy z pasażerem i pełnymi kuframi, Bandit po prostu wyrywa do przodu na każdym biegu. Kultura pracy tej jednostki oraz jej legendarna trwałość sprawiają, że przebiegi rzędu 100 tysięcy kilometrów nie robią na tym silniku żadnego wrażenia.

Komfort i ergonomia: Turystyk w skórze chuligana

Bandit 1200 z 2007 roku to motocykl potężny i masywny. Swoje waży (około 215 kg na sucho), co czuć podczas manewrów parkingowych. Jednak po ruszeniu z miejsca masa znika, a kierowca otrzymuje niezwykle stabilną maszynę. Jest to sprzęt idealny, aby pomknąć autostradą do Piemontu czy Szwajcarii i poskładać się w zakrętach tam, trochę w Alpach. Równie dobrze sprawdzi się na szybki wypad na rybkę nad polskie morze albo do Chorwacji.

Osobiście polecam podróże motocyklowe z Eurobikero – a w 2027 roku jak nic kierunkiem będą Bałkany!

Pozycja za kierownicą jest naturalna i zrelaksowana. Szeroka kanapa zapewnia komfort nawet podczas całodniowych przelotów. Wersja z owiewką (S) oferuje całkiem przyzwoitą ochronę przed wiatrem, co czyni z tego motocykla świetną bazę pod daleką turystykę szosową.

Co może irytować?

Nie ma motocykli idealnych i Bandit również ma swoje kaprysy:

  • Zawieszenie: Fabryczny zestaw jest zestrojony dość miękko. Przy agresywnej jeździe w zakrętach lub mocnym hamowaniu przód potrafi wyraźnie zanurkować. Wielu właścicieli decyduje się na wymianę sprężyn na progresywne.
  • Apetyt na paliwo: Gaźnikowe wersje potrafią spalić sporo, zwłaszcza gdy mocniej odkręcimy manetkę w mieście. Średnie spalanie na poziomie 6-7 litrów na 100 km to norma.
  • Wibracje: W określonym zakresie obrotów na podnóżkach i kierownicy da się wyczuć delikatne mrowienie, co przy kilkugodzinnej trasie może być męczące.

Jak kupić zadbany egzemplarz?

GSF najlepiej importować z Niemiec, bo tam 50-latkowie mają te motocykle i dbają o nie bardziej niż większość ulic we Wrocławiu. W Eurobikero importujemy motocykle, transportujemy i pomagamy w zakupie – negocjujemy również z prywatnymi osobami, które zwykle nie odpisują na wiadomości z Polski. 

Suzuki GSF 1200 Bandit z 2007 roku to maszyna dla kogoś, kto szuka motocykla „analogowego”, trwałego i przewidywalnego. To wspaniały, potężny „olejak” lub wczesny wariant z wtryskiem, który oferuje mnóstwo satysfakcji z jazdy za wciąż rozsądne pieniądze. Jeśli szukasz niezawodnego wołu roboczego z atomowym przyspieszeniem i nie przeszkadza Ci jego spora masa, Bandit będzie strzałem w dziesiątkę.