No i wjechał na warsztat król szos, bezdroży i parkingów pod dyskontem – BMW R 1200 GS z 2007 roku

Maszyna z czasów, kiedy motocykle robiono z metalu, a nie z przetworzonych kubeczków po jogurcie. Silnik 1170 cm³, 98 koni mechanicznych i uwaga, hit – zaledwie 25 680 km przebiegu. Sprzęt od pierwszego właściciela, z drobnymi rysami. Ale umówmy się: GS bez rysy jest jak żołnierz bez blizny albo terenówka, która błoto widziała tylko w reklamie.









